Resident Evil 2 #7: Okrutna śmierć i przerażająca mutacja

Nazywam się Leon S. Kennedy. W 1998 roku znalazłem się w opanowanym przez zombi Racoon City. Podczas próby ucieczki spotkałem dwie tajemnicze kobiety, Adę i Claire. Oto moja historia.

Nawet mnie kroki stawiane na betonowych schodach wydawały się za głośne. W połowie stopni przypomniałem sobie o korytarzu z porozbijanymi szybami. O otwartej drodze dla wszystkich tych monstrów czających się w ciemnościach. Innej drogi jednak nie było, więc wszedłem na górę i przystanąłem, jakby czekając na pojawienie się zmutowanych istot. Słychać było jednak tylko wiejący przez okna wiatr. Podszedłem do drzwi przy schodach i otworzyłem je kluczem. W środku znalazłem magnuma i krążki do maszyny do pisania. To przypomniało mi, że już dawno nie zostawiłem żadnej wiadomości, a przecież na posterunek mogli też próbować dotrzeć inni ocalali. Wróciłem pośpiesznie do głównego hallu, by zostawić krótką notkę i ostrzec przed niebezpieczeństwami. Cokolwiek zobaczycie, cokolwiek się wydarzy, nie poddawajcie się – zakończyłem wpis.

Wieża zegarowa 

Bez zwłoki ruszyłem w stronę ostatniego zamkniętego pokoju na komisariacie. Okazał się salą konferencyjną, gdzie z reguły Irons lub rzecznik prasowy informowali media o postępach w co istotniejszych akcjach. Pobojowisko w środku wskazywało, że i to miejsce stało się areną walki o przetrwanie grupy ocalałych. Być może wśród nich był Ben, który po ujrzeniu zombi w akcji zdecydował się zawierzyć własne życie kratom celi w piwnicy. To był kolejny pokój, w którym musiałem rozwiązać dziwną zagadkę. Wiszący na jednej ze ścian obraz miał mocno przymocowaną zębatkę i podpis, który wskazywał, w jakiej kolejności zapalić olejne kinkiety po drugiej stronie. Wszystko zbudowane było na motywie kart do gry i black jacka. Wątpię, żeby to był element systemu zabezpieczeń posterunku lub działanie któregoś z funkcjonariuszy. To musiał być Irons. Wychodząc, z jednego ze stolików zabrałem jeszcze kliszę aparatu. Czułem, że może zawierać coś istotnego.

Oddałem ją odpowiednim osobom i nie mam obecnie przy sobie, ale doskonale pamiętam zdjęcie, które zawierała. Twarz zmarłego mieszkańca Racoon City, który został zarażony wirusem. Opis wskazywał, że w ciągu ledwie dwóch godzin zmienił się w zombi. To wyjaśniało, dlaczego natykałem wtedy wszędzie żywe trupy. Większość z nich pewnie krótko przed moim przybyciem zmieniła się w te bezmyślne monstra.

Jedyny pomysł, jaki miałem w tamtym momencie, to sprawdzić zębatkę w wieży zegarowej na szczycie budynku. Po drodze, na balkonie, natknąłem się na kolejnego lickera, co potraktowałem jako przypomnienie, że czas na ucieczkę szybko się kończy. Tym bardziej wściekły byłem na siebie, gdy okazało się, że wcześniej nie zauważyłem w wieży kwadratowego otworu, do którego pewnie pasowałaby znaleziona korba. Wracając, słyszałem dziwne odgłosy. To padały kolejne prowizoryczne barykady, otwierając drogę do środka inwazji zombi. Zgarnąłem korbę i wróciłem na górę. Za jej pomocą opuściłem drewniane schody na półpiętro i dostałem się do mechanizmu zegara. Brakowało w nim zębatki, którą znalazłem wcześniej. Gdy całość naprawiłem i uruchomiłem, powoli otworzyły się metalowe czerwone drzwi po mojej prawej. Na podłodze leżał bezpiecznik, którego szukałem. Nie mając czasu do stracenia, zdecydowałem się na ryzykowny skok w szyb wentylacyjny. Dzisiaj, jak o tym myślę, wiem, że była to głupia decyzja. Mogłem się połamać lub trafić do zamkniętego pomieszczenia ze zgrają monstrów. Wtedy jednak nie kalkulowałem. Stres i zmęczenie robiły swoje. Znalazłem się w piwnicy, nieopodal wejścia do kanałów, które prowadziły do oczyszczalni ścieków.

Śmierć Bena

Z celi Bena usłyszałem głośny wrzask. Ruszyłem biegiem na miejsce i zastałem dziennikarza leżącego na podłodze. Za moment wstał, ale nie chciał opowiadać, co się wydarzyło. Jakby już wiedział, że jego czas się kończy. Przekazał mi kilka kartek papieru i polecił, żebym wykorzystał je do wymierzenia sprawiedliwości Ironsowi. Okazało się, że dotarł do korespondencji komendanta z szefem miejscowego laboratorium, niejakim Birkinem, który płacił mu za utrudnianie śledztwa STARS i przykrycie prowadzonych w Racoon City badań. Skurwiel, miał na rękach krew milionów ludzi za marne kilkadziesiąt tysięcy dolarów. Co stało się z Benem? Jakiś dziwny pasożyt rozerwał go wpół. Okropny widok.

Moment później przy celach znalazła się też Ada. Widok rozszarpanego Bena wstrząsnął nią, dobrze to widziałem. Starała się jednak ukryć emocje i ignorując mnie, wybiegła. Ruszyłem za nią, ale jakimś dziwnym sposobem zniknęła. Zszedłem do kanału i sprawnie wyminąłem tarantule. W niewielkim pokoju skorzystałem znowu z maszyny do pisania, informując potencjalnych ocalałych o otwartych drzwiach prowadzących w głąb oczyszczalni. Przepakowałem niezbędny ekwipunek. Zabrałem miksturę roślinną, do której dodałem antybakteryjne niebieskie zioła, a także magnuma. Zajmował niewiele miejsca, a wolałem go mieć, poruszając się pod ziemią.

To była jedna z lepszych decyzji, jakie podjąłem. W pokoju, w którym gromadzone było szambo i znajdowały się zablokowane na cztery bezpieczniki drzwi czekał już na mnie mutant. Na moich oczach dziwna istota bez kończyn zaczęła się błyskawicznie rozrastać. Pojawiły się cztery odnóża, a obok wielkiej źrenicy wyrosła szyja i paszcza. To był obrzydliwy, wstrząsający widok. Jak tylko jej ryk wypełnił pokój, wyciągnąłem magnuma i wymierzyłem przed siebie. Potwór tymczasem zaczął wypluwać z siebie małe pasożyty, robale wielkości dłoni, które błyskawicznie przemieszczały się po podłodze. Strzeliłem, hamując postępy zmierzającej w moim kierunku bestii. Jeden z pasożytów rzucił się na mnie i boleśnie wgryzł w ciało. Oderwałem go i oddałem kolejne strzały. Po szóstym pocisku bestia zaskowyczała donośnie i upadła. Wyplute przez nią insekty nadal pełzały wokół, więc podbiegłem do drzwi i włożyłem bezpiecznik w panel kontrolny. Mechanizm odblokował klamkę. Uchyliłem się przed kolejnym pasożytem, a następnego kopnąłem, gdy znalazł się w zasięgu. Uciekłem i zamknąłem za sobą drzwi.

Potraktowałem to zdarzenie jako zapowiedź nadchodzących problemów. Na powierzchni pełno było żywych trupów i monstrów pokroju lickerów. To oznaczało, że pod ziemią, w okolicach toksycznych substancji i nieprzyjaznych zdrowiu i życiu ścieków mogłem spodziewać się gorszych przeciwników. To było głównym powodem mojej ostrej reakcji na zachowanie Ady, którą spotkałem niedługo później. Stanowczo zasygnalizowałem jej wtedy, że tylko trzymając się razem i współpracując, możemy ujść z życiem. Wyglądało na to, że do niej dotarłem. Przeszukaliśmy wspólnie centrum kontrolne oczyszczalni i natknęliśmy się na zasunięte metalową szafą wejście do magazynu. Przez chwilę miałem nadzieję, że w środku ktoś się zabarykadował, ale skąpany w mroku pokój szybko rozwiał moje nadzieje. Zapalniczką rozpaliłem dwie lampy i sprawdziłem półki. Znalazłem trochę potrzebnej amunicji. Potem ruszyliśmy z Adą dalej.

Jak tylko zjechaliśmy windą na dół, do sieci kanalizacyjnej, natknęliśmy się na blondynkę w laboratoryjnym kitlu. Niespodziewanie zaczęła przed nami uciekać. Ada próbowała ją zatrzymać, ale w odpowiedzi kobieta zaczęła do nas strzelać. Rzuciłem się, by ratować Adę i oberwałem w okolice ramienia. Straciłem wtedy przytomność. Nie wiem na jak długo.

Resident Evil 2 to kultowy survival-horror, który na stałe zapisały się w pamięci nie tylko fanów gatunku, ale wszystkich miłośników gier. Na początek 2019 roku planowany jest dopracowany remake na nowe konsole i komputery. Chcąc się właściwie przygotować na powrót do Racoon City, postanowiłem raz jeszcze przeżyć historię Leona i Claire, a przy okazji opowiedzieć Wam o niej na blogu.

Obserwuj profile Gralingradu na Facebooku/Twitterze/YouTube, by nie minąć żadnych ciekawych treści i dołączyć do jedynej takiej społeczności! A jeśli podobają Ci się moje opowiadania i kariery – możesz też wesprzeć mnie na Patronite.

<—- Poprzedni odcinek

<—- Początek opowiadania

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.