Moja kariera w PES2017 #43: Piaszczysta Florencja

Spotkanie z najsłabszą defensywą Serie A i dwumeczu z teoretycznie mającą dużo do stracenia Fiorentiną w Pucharze Włoch – to wszystko czekało CF Madrid przed batalią w Lidze Mistrzów z Milanem. Dla Brucevsky’ego był to też czas debiutu w roli klubowego psychologa. Niespecjalnie udany. Zapraszam na 43. odcinek mojej kariery w PES 2017.

26 marca

Chwilę oddechu od emocji i stresów związanych z Ligą Mistrzów miałem odnaleźć w ligowej konfrontacji z Palermo. Czekała nas batalia o punkty z drużyną dysponującą najsłabszą obroną w całej Serie A, w której podstawowym stoperem był facet z 69 OVR. Nawet przez myśl mi nie przeszło, że mój wszechstronny napad zdoła się na takiej barierce zatrzymać.

Potrzebowaliśmy szybkiego gola, by uniknąć niepotrzebnej nerwówki i ustawić mecz pod nas. O otwarcie wyniku zadbał Kerżakow, który w 7 minucie wykończył indywidualną akcję mierzonym i mocnym uderzeniem po długim słupku. Wyraźnie dało się zauważyć inspiracje Rosjanina ostatnimi wyczynami Balde Keity. Coraz bardziej podoba mnie się gra młodego talentu, który czerpie wiedzę od bardziej doświadczonych kolegów i praktycznie wykorzystuje ją na boisku. Rośnie gwiazda, to pewne.

W drugiej połowie niemal bliźniaczą akcję przeprowadził wspomniany Balde Keita. 2:0 oznaczało koniec marzeń o punkcie dla zdecydowanie odstającego od nas na boisku Palermo. Ze zdziwieniem przyjąłem sugestie dziennikarzy po końcowym gwizdku, którzy oceniali nas występ jako przeciętny i nie kryli rozczarowania brakiem pogromu. Powstrzymałem się z ironicznym pytaniem, po co mieliśmy się przemęczać?

30 marca

Kolejny miesiąc kończyliśmy pierwszym półfinałowym spotkaniem Pucharu Włoch. Fiorentina nie miała szans na czołową trójkę w lidze, więc mogłem spodziewać się, że priorytetowo potraktuje właśnie rozgrywki pucharowe. Na nic jednak motywacja i koncentracja, gdy brakuje boiskowych umiejętności. Viola mogła liczyć na wsparcie kibiców, miała kilku niezłych graczy, ale na tle rozpędzonego walca, którym w tym momencie był CF Madrid, musiała wypadać słabo. Choć grała u siebie, to w pierwszej połowie nie zrobiła nic, by otworzyć wynik. Gorzej, że moi podopieczni też prezentowali się żenująco, nie potrafiąc choćby raz zmusić golkipera z Florencji do pracy.

Na początku drugiej odsłony uśmiechnęło się do nas szczęście. Balde Keita wyszedł sam na sam bramkarzem i z ostrego kąta posłał mocno podkręcony strzał na długi słupek. Bramkarz nie zdołał zatrzymać piłki, która minęła go i odbiła się od słupka, by następnie przetoczyć po linii, zatrzymać na drugim słupku i powoli wtoczyć za linię. Przez te pięć sekund nikt jej nie przeszkadzał, wszyscy zamarli i czekali aż się zatrzyma.

Fiorentina przegrywała 0:1 u siebie, więc musiała zaatakować. Muzyka zaczęła grać wyraźnie pod nas. Dobiłem przeciwników przemyślanymi zmianami. W 74 minucie Ilicić podwyższył na 2:0, przyjmując na klatkę za krótko wybitą piłkę przez bramkarza, a następnie posyłając mocny strzał z woleja pod poprzeczkę. Pośpiech zgubił gospodarzy. W 91 minucie mający spory zapas sił Pulisić urwał się skrzydłem, dorzucił do Hunnama, który zakończył widowisko celnym uderzeniem głową. Pierwszym od dawna. Może teraz wróci do formy, którą prezentował na początku rozgrywek.

1 kwietnia

Wysokie zwycięstwo w pierwszym meczu z Fiorentiną miało tylko jeden minus. Rewanż graliśmy kilka dni przed potyczką z Milanem w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. W odstępie kilku dni czekały nas więc dwie konfrontacje, do których moi piłkarze mogli podejść zupełnie inaczej – w Coppa Italia mogli wybiec na boisko bardziej rozluźnieni i starać się tylko dowieźć kwestię awansu do finału, w Champions League musieli być zmobilizowani, skoncentrowani i zabójczo skuteczni. Czułem w kościach, że nie będzie łatwo o to zadbać.

Rozmyślania przerwało mi pukanie do drzwi. W biurze pojawił się Stieber, z którym chciałem osobiście porozmawiać. Niepokoiło mnie jego zachowanie. Najpierw nalegał na występ w niewiele znaczącym meczu ligowym, potem nagle „rozchorował się” na wyjazd z Tottenhamem. Wprowadzał zamieszanie, to jedno, ale z drugiej strony komplikował mi pracę, bo zmuszał do kombinowania nad ustawieniem.

Zoltan, czy wszystko u Ciebie w porządku – zapytałem bez ogródek. Tak trenerze, jest okay – odpowiedział, ale nie brzmiał w ogóle przekonująco. A więc musiałem drążyć temat, na otwartość Węgra nie miałem co liczyć. Rzadko kiedy miałem do tej pory okazję zagłębiać się w prywatne życie moich podopiecznych, ale też wielu z nich dość dobrze się przed tym broniło. To była więc trudna rozmowa dla nas obu.

Zoltan kluczył, sam sobie zaprzeczał, podawał dziwne powody, by po kolejnym pytaniu, całkowicie się wycofywać ze wcześniejszych słów. Wyglądał na totalnie zagubionego. Nie uspokoił mnie. Na domiar złego, gdy w próbie pocieszenia poinformowałem go o pracach nad nową wersją kontraktu, zbył to. Na odchodne rzucił nawet, że nie jest pewien, czy chce nadal grać dla CF Madrid. Miałem nowy problem na horyzoncie.

4 kwietnia

Zawsze potwornie się wkurzałem jako kibic, gdy musiałem oglądać mecz drużyn, którym wyraźnie nie zależy na walce i strzeleniu gola. Nie byłem więc zachwycony, gdy moi rezerwowi wraz z Fiorentiną próbowali uśpić fanów przewidywalną i mało aktywną grą w rewanżu. Z drugiej strony, czy miałem powody, by wrzeszczeć na swoich graczy w szatni? Po pierwszej połowie utrzymali 0:0 i nie pozwolili rywalom niemal na nic. Viola zagroziła nam tylko jednym strzałem głową Babacara. To ona grała piach, choć powinna pokazać kły.

Na szczęście w drugiej odsłonie Hunnam wykończył akcję Kerżakowa i dał kibicom choć tę odrobinę radości. Przy okazji ożywił trochę przyjezdnych, którzy przy 0:4 zorientowali się, że wypadałoby powalczyć chociaż o gola honorowego. Tak, ta bramka, zdecydowanie poprawiła jakość widowiska i sprawiła, że choć w końcówce te tysiące zgromadzonych na trybunach fanów mogły się rozbudzić. Efektownie wjechaliśmy do finału Pucharu Włoch, gdzie czekał na nas już Juventus, który odprawił Romę.

A już w następnym odcinku zacięta batalia CF Madrid vs AC Milan w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Kto znajdzie się w najlepszej czwórce elitarnych rozgrywek? Nie przegap nowego odcinka kariery w PES 2017.

Obserwuj profile Gralingradu na Facebooku/Twitterze/YouTube, by nie przegapić materiałów z PES2017 i innych gier!

<———— Poprzedni odcinek    Następny odcinek ———->

 

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.