Moja kariera w PES2017 #21: W Neapolu nas nienawidzą

Fiorentina, Torino, Napoli, Sampdoria – solidny zestaw przeciwników zwiastował problemy dla CF Madrid. Brucevsky miał jednak do dyspozycji ekipę w formie, która wyraźnie nabrała rozpędu. W takich momentach można stracić czujność. Czy były potknięcia? O tym w 21. odcinku mojej kariery w PES 2017.

29 marca

Poczułem ciarki na plecach, gdy w 5 minucie Toledo wpakował futbolówkę do siatki, dając prowadzenie Fiorentinie. Najskuteczniejsza w tym momencie drużyna Serie A rozpoczynała swój śmiercionośny taniec na Stadio America i miałem prawo obawiać się, czy CF Madrid ujdzie z niego z życiem. Na szczęście od tego momentu popularna Viola wrzuciła na luz i postanowiła jakoś dotoczyć się do mety. Takie błędy są na naszym obiekcie regularnie karcone. W 36 minucie wyrównał dobrze dysponowany tego dnia Stieber, który powoli zaczyna spełniać oczekiwania jako lewy pomocnik. Nie jest może regularny i zbyt skuteczny, ale te określone minimum realizuje. Inna sprawa, że konkurenci mu specjalnie życia nie utrudniają – Rotan czy Sessegnon jakoś nie potrafią niczym zaskoczyć, nawet gdy dostają na to całe 90 minut.

Po zmianie stron gola dołożył Hunnam, przejmując futbolówkę od defensora i wykorzystując akcję sam na sam z bramkarzem. Irańczyk nadal jest tylko trzecim wyborem na pozycję środkowego napastnika, ale wyraźnie nie składa broni. Zaczynam się zastanawiać, czy w sytuacji, gdy cała moja trójka snajperów zakończy rozgrywki z co najmniej dziesięcioma bramkami na koncie, któregokolwiek z nich sprzedawać?Achille Emana PES 2017

4 marca

Notowane obecnie w środku ligowej stawki Torino mocno uprzykrzało mi w przeszłości życie w krajowym pucharze. Grające podobnym ustawieniem, z trójką napastników, było rywalem groźnym, którego nie mogłem lekceważyć. Stawką był fotel lidera Serie A, w którym poczuliśmy się bardzo wygodnie i którego nie zamierzaliśmy zwalniać po jednej kolejce. Do stolicy Piemontu CF Madrid przyjechał więc w jednym konkretnym celu. Jego realizacja mogła jednak stanąć pod wielkim znakiem zapytania już po kilku minutach, ale na szczęście chwilową nieporadność defensywy nie przekuł na gola Ljajić.

Potem poszło zaskakująco łatwo. Pulisić wygrał pojedynek główkowy ze stoperem i otworzył wynik w 14 minucie spotkania. Kilkadziesiąt sekund później grający na pozycji ofensywnego pomocnika Emana posłał potężną bombę, która odbiła się od prawego słupka, uderzyła w plecy Joe Harta i wtoczyła się do bramki. Na 3:0 do przerwy wynik ustalił Eggestein. Dawno już nie zrobiliśmy w 45 minut takiej demolki. Torino tego dnia nie miało już ochoty do gry, a ja znowu nie naciskałem specjalnie na podopiecznych, by narzucali wysokie tempo po zmianie stron. 3:0 więc się utrzymało i poszło w świat.

Liga Europy PES 2017

Sporo ciekawych par – jakby tak naprawdę wyglądała Liga Europy, to byśmy cały tydzień spędzali na oglądaniu meczów.

 

8 marca

W dobrych nastrojach jechaliśmy więc do Neapolu na mecz 1/8 finału Ligi Europy. Trener Sarri na pewno nie był zadowolony z wylosowania CF Madrid. Niby nie jesteśmy żadną europejską potęgą, ale w tym sezonie już wyraźnie zaznaczyliśmy swoją wyższość nad Napoli. Z takim psychologicznym ciężarem gospodarzom musiało się ciężko grać. I było to widać na murawie – ten brak pewności i skłonności do ryzyka. My tymczasem robiliśmy swoje. Cenną bramkę na wyjeździe zdobył jeszcze w pierwszym kwadransie Casteldine, dopadając do piłki na linii pola karnego i posyłając ją obok bezradnego Sepe. Na trybunach dało się odczuć lekki strach przed kolejnym blamażem ekipy w błękitnych strojach.

Modlitwy fanów zostały wysłuchane – choć cisnęliśmy niemiłosiernie to piłka nie chciała drugi raz wpaść do siatki. Obijała słupki i poprzeczkę lub w niezwykłych okolicznościach zatrzymywała się na rękach golkipera lub nogach jego desperacko interweniujących kompanów. Nie potrafiliśmy dorzucić drugiego gola i zamknąć meczu, co w końcu się zemściło. Napoli wykorzystało jedną z kilku okazji, by wyrównać. 1:1 mogło zapowiadać gorący rewanż. Mogło, ale na ostatnie minuty wpuściłem Kerżakowa, który zmienił znowu grającego rozczarowujący mecz Ould-Chikha. Rosjanin po kilku sekundach trafił w poprzeczkę, a w 97 minucie, zamknął ostatnią akcję potyczki w wykonaniu Balde Keity. Znowu byliśmy górą. W Neapolu zaczynali nas nienawidzić.

12 marca

Znakomita passa trwała i nawet ja dawałem się chwilami porwać euforii związanej z kolejnymi sukcesami. Trener lidera rozgrywek, który nadal bije się o krajowy puchar i triumf w Lidze Europy nie mógł przecież chodzić z nosem na kwintę i studzić nastroje, prawda? W końcu CF Madrid zaczynało grać na miarę moich ambitnych planów zawojowania piłkarskiego uniwersum. Lepiej późno niż wcale.

Niektórzy trenerzy bezbramkowy remis z Sampdorią na własnym boisku w takim momencie uznaliby za mały wypadek przy pracy. Mnie jednak raz jeszcze przypomniał on, że od statusu giganta futbolu dzieli nas jeszcze daleka droga. W mojej gestii leżało właściwie zidentyfikować obecne słabe punkty i jak najszybciej je wyeliminować. Zakończony stratą dwóch punktów mecz z rywalami z Genui przypomniał mi, że pomimo silnej i wyrównanej kadry, muszę regularnie odrabiać pracę domową i odpowiednio planować działania przed każdym starciem. Krótko mówiąc, nie miałem do dyspozycji jeszcze samograja, który sam wygrywa konfrontacje.

Czy CF Madrid uniknie kolejnych potknięć i zachowa szansę na potrójną koronę? O tym w 22. Odcinku mojej kariery w PES 2017! Chcecie więcej materiałów z Pro Evo? Odwiedzajcie więc profile Gralingradu na Facebooku/Twitterze/YouTube.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *