Moja kariera w PES2017 #18: Młody pretendent na deskach

CF Madrid wchodzi w przełom roku w niezłych nastrojach. Wkrótce przychodzi czas ważnych potyczek z faworytami, w których próbujący podbić Master League w Pro Evo Brucevsky musi zebrać kilka cennych lekcji…

12 grudnia

Bezbramkowy remis z Empoli stanowił wyraźny sygnał, że moi podopieczni potrzebują treningu strzeleckiego. Było blisko pokonania Toskańczyków, ale dwukrotnie poprzeczkę oznaczył wyjątkowo pechowy tego dnia Monnet-Pacquet. Celowniki się rozregulowały, więc kolejne kilka dni należały do wyjątkowo intensywnych dla moich napastników i pomocników. Widziałem pewne symptomy niezadowolenia z nowego planu treningowego, ale wszelkie powody do marudzenia odeszły w niepamięć, gdy kilka dni później CF Madrid pewnie wygrał na wyjeździe z Sassuolo 3:1. Trzy punkty utrzymały nas w ścisłej czołówce tabeli Serie A.

17 grudnia

Fazę grupową Ligi Europy kończyła nasza potyczka ze zdecydowanie odstającym od reszty stawki Rapidem Wiedeń. Potrzebowaliśmy tylko zremisować z Austriakami na własnym obiekcie, by pozbawić złudzeń drugie Heereveen. Posłałem w bój kilku młodzików, sygnalizując im wcześniej, że przez najbliższe dziewięćdziesiąt minut będę się im bacznie przyglądał. Nastolatkowie zagrali solidnie, ale na pierwszy plan wysunęły się ograne gwiazdy mojego składu – Dzalto i mający swoje przebłyski Stieber. Pewne zwycięstwo 3:0 ucieszyło mnie, bo wysłało czytelny sygnał konkurentom. My w tej Lidze Europy naprawdę walczymy o zwycięstwo.CF Madrid wygrywa swoją grupę LE

19 grudnia

Spisuję notatkę świeżo po losowaniu. Nasz dwumecz w 1/16 finału europejskich pucharów zagramy z Athletikiem Bilbao. Na ten moment trudno mi cokolwiek powiedzieć o przeciwniku z Hiszpanii. Przed laty udowodnił, że bywa bardzo groźny, zwłaszcza na San Mames. Kim jednak straszy obecnie? Jaką taktyką gra? Tutaj muszę poczekać na powrót do domu i pierwsze raporty skautów. Według ekspertów tworzymy jedną z najbardziej wyrównanych par rundy, więc emocji pewnie nie zabraknie.Pro Evo Europa League

23 grudnia

Ależ to była przedświąteczna kolejka. Prezentów nie zabrakło. Jeden sprawiliśmy my kibicom, ogrywając Atalantę na Stadio America aż 4:1. Drugi zafundował sam sobie Eggestein, który strzelił wszystkie gole i niespodziewanie wysunął się na czoło wewnętrznego wyścigu snajperów w mojej kadrze. Trudno nazywać dotychczasową karierę Niemca spokojną. Dwa poprzednie sezony spędził w większości czasu na wypożyczeniach, ale jeśli już grał w barwach CF Madrid to często robił to wyraziście, np. strzelając ważne gole w samych końcówkach lub kilka chwil po wejściu z ławki. Być może to właśnie on zostanie naszym podstawowym strzelcem w najbliższych latach. Zaczyna wygrywać rywalizację z Dzalto, bo jest po prostu bardziej regularny.Pro Evo

7 stycznia

Powrót do walki o ligowe punkty nie był szczególnie udany. Roma w tym sezonie miała walczyć o kolejny mistrzowski tytuł, ściągnęła nawet w tym celu Bergkampa do ataku, ale niespodziewanie nie potrafi na razie ustabilizować swojej formy. Dla wielu ekspertów jej przyjazd na nasz stadion miał być początkiem wielkiej pogoni za Interem. Giallorossi podołali wyzwaniu, wywożąc trzy punkty po skromnym triumfie 1:0. Wystarczył gol do szatni wspomnianego Holendra.

10 stycznia

W odstępie kilku dni zostaliśmy sprowadzeni do parteru, niczym młody pretendent do mistrzowskich pasów przez weterana ringu. Najpierw załatwiła nas Roma, potem gładko pokonał Juventus. Stara Dama już po pierwszej połowie prowadziła 2:0 po trafieniach Dybali i Marchisio. Kontrolowała grę. W tym zderzeniu dwóch ekip grających wysokim pressingiem moja wciąż jeszcze niezbyt doświadczona linia pomocy musiała zanotować klęskę, a symbolem wszystkich braków był co rusz przegrywający walkę na prawym skrzydle Rotan. Po tych dwóch porażkach z faworytami muszę zaakceptować fakt, że w tym sezonie w Serie A walczymy góra o pierwszą czwórkę.

15 stycznia

Ostatnie słabe wyniki osłabiły ducha nie tylko w moim zespole, ale i wśród przychodzących na Stadio America fanów. Mało kto dawał nam specjalne szanse w starciu z Napoli. Ekipa trenera Sarriego miała jednak własne problemy i wcale nie przyjeżdżała do nas pewna swoich umiejętności. Dziennikarze zapowiadali potyczkę, jako bitwę dwóch rannych tygrysów. Pomimo ostatnich niezłych występów Eggesteina i ogólnej solidnej formy Dzalto od kilku miesięcy, w tym ważnym dla losów całego zespołu meczu postawiłem na szpicy na Hunnama. Wysoki Irańczyk miał być przeciwwagą dla biegającego po drugiej stronie murawy Shearera. Zanosiło się na ciekawy pojedynek dwóch specjalistów od gry w powietrzu.

Scenariusza spotkania nie przewidział chyba nikt. Neapolitańczycy od pierwszych minut byli wyraźnie zagubieni na murawie i popełniali proste błędy w ustawieniu. Fatalnie zastawiane pułapki ofsajdowe otwierały przed nami kolejne szanse, które z zachwycającą skutecznością wykorzystywaliśmy. 4:0 do przerwy, dwa gole Hunnama i zdumienie na twarzach reporterów. Po zmianie stron do 60 minuty było już 6:0, a mój środkowy napastnik cieszył się z hat-tricka. Pogrom i to w rozmiarach, które zapisały się na stałe w historii CF Madrid. Idealny wynik przed nadchodzącym dwumeczem 3. rundy Pucharu Włoch, w którym zagramy właśnie z Napoli.

Czy w Coppa Italia CF Madrid powtórzy świetne występy z neapolitańczykami? Który z napastników wygra wewnętrzną rywalizację? Czy coś zmieni się w kadrze w zimowym oknie transferowym? Nie przegap kolejnego odcinka mojej kariery w Pro Evo – obserwuj Gralingrad na Facebooku/Twitterze/YouTube.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *