Yakuza 4 #6: Kwiaciarz Kage

Yakuza fanficDziałanie po omacku jest irytujące, zwłaszcza, gdy goni cię czas. Gdy już myślałem, że prędzej sam wpadnę w ręce glin, niż namierzę Kage’a, uśmiechnęło się do mnie szczęście. Trochę błąkałem się bez celu, ryzykując złapanie, ale opłaciło się to. Trafiłem na grupę budowlańców, którzy głośno komentowali dziwne odgłosy dochodzące z kanałów w okolicach placu zabaw na północy Kamurocho. Jeden z nich znał nawet Kage’a, o czym przypadkowo się wysypał, nie zdając sobie sprawy z mojej obecności zaraz obok. Grzecznie wyśpiewał dodatkowe szczegóły. Miałem wreszcie konkretny trop.

Drogę do celu zagradzała mi grupa małolatów, ale łatwo się z nimi uporałem. Bezczelne dzieciaki. Zbierają się w mniejsze grupki i wykorzystują przewagę liczebną do terroryzowania innych mieszkańców. Że też yakuza na to pozwala. Odsunąłem właz i zszedłem drabiną na dół. Było zaskakująco jasno. Wkrótce dotarłem podziemnymi korytarzami do sprytnie zakamuflowanego ośrodka nielegalnych rozrywek, który znajdował się kawałek za wąskim przejściem kanałami. Wystarczyło minąć kilkadziesiąt metrów obskurnej kiszki z wilgotnych cegieł, by trafić prosto do dzielnicy, która na pewno nie znajdowała się na żadnej mapie. Właśnie tam żył, pracował i kierował swoją działalność Kwiaciarz Kage.

Taiga Saejima

Wyzwanie w oktagonie

Zapytałem pierwszego z brzegu faceta w czarnym garniturze, a ten wskazał mi palcem budynek za mostkiem. Moje przybycie nie było dla gospodarza zaskoczeniem. Dobry znak. Wygląda na to, że rzeczywiście ma znakomite kontakty i orientuje się w sytuacji w Kamurocho. Nie robi też nic z dobroci serca. Mogłem się tego spodziewać. Kage nie należał do ludzi, którzy pomagają innym za proste dziękuję. Każda przysługa musi mu się opłacać, a przekazana informacja opłacać. Z reguły te drugie kosztowały niemało. Chcąc więc dowiedzieć się więcej o moim dawnym opiekunie i liderze klanu, musiałem zgodzić się na każdą zachciankę paradującego w szlafroku Kwiaciarza.

W tym konkretnym przypadku chodziło o pokazową walkę. Chciał, żebym zmierzył się w pojedynku na śmierć i życie z jego aktualnym czempionem, Ivanem Ibrahimoviciem. Potężny Europejczyk nie wyglądał na łatwego oponenta, ale nie robiło mi to specjalnej różnicy. Żadna przeszkoda nie mogła mnie powstrzymać przed poznaniem prawdy o losie mojego dawnego klanu.

Choć Kage nalegał, żebym się odpowiednio przygotował, postanowiłem od razu stanąć do walki. Wokół niewielkiego oktagonu buzowały emocje. Przy zastawionych drogimi alkoholami stolikach, na krzykliwoczerwonych sofach siedzieli gangsterzy, oszuści i bogacze spragnieni rozrywek. Widok wstawionych i krzyczących mężczyzn mnie nie dziwił. To obecność kobiet, delikatnych i pięknych, zaskoczyła mnie i sprawiła, że poczułem się nieswojo. Nie mogłem jednak za długo o tym myśleć, bo już za moment spiker wyczytał moje nazwisko, a potem przedstawił ulubieńca fanów, Ibrahimovicia. Za moment starliśmy się na arenie, wymieniając ciosy i przyjmując potężne bomby na ciało.

Taiga Saejima fighter

Lata spędzone w więzieniu zahartowały mnie na tyle, że nawet wyspecjalizowany w zadawaniu bólu w oktagonie Ivan nie miał mnie czym zaskoczyć. Wytrzymałem jego napór, a potem odpowiedziałem. Mocno i celnie. Wkrótce mój przeciwnik leżał już na macie, zalany własną krwią. Tłum wokół miotał się w euforii. Tylko Kage przyglądał się wszystkiemu w milczeniu zza swojego stolika w pierwszym rzędzie. Obserwował mnie uważnie. Padło polecenie, żebym zadał decydujący cios. Tłuszcza pragnęła mordu i nawet użyczyła mi na tę okazję miecz z pokrytą złotem klingą. Przez chwilę patrzyłem na nieprzytomnego Ivana, a potem uniosłem dłonie i uciszyłem tłum głośnym krzykiem. Domagacie się śmierci? A ile osób zabiliście z własnej ręki?! Wiecie, co znaczy pozbawić drugiego człowieka życia?! Wiecie, jakie ma to potem konsekwencje?! – krzyczałem, kierując słowa do kolejnych osób wokół areny. Sala zamilkła. Nagle wszyscy stracili ochotę na zabawę. Odrzuciłem miecz i wyszedłem ciemnym tunelem. Za sobą zostawiałem tylko martwą ciszę.

Stary Sasai

Byłem przekonany, że oblałem test Kage’a i mogę zaczynać swoje poszukiwania od zera. Kwiaciarz zatrzymał mnie przy wyjściu i zaskoczył informacją, że zobaczył dokładnie to, co chciał. Sprawdzał mnie, czy przez tyle lat w zamknięciu nie straciłem duszy. Na oktagonie pokazałem, że nie stałem się bezmyślną maszyną do zabijania, którą utrzymują przy życiu resztki sentymentu. Zgodził się mi pomóc i zaprosił do swojego biura. Nie musiałem czekać nawet godziny. Wkrótce przyprowadzono tam też obdartego, zarośniętego i brudnego bezdomnego. To był Sasai. Kage zwrócił mi uwagę, że dawny szef klanu postradał rozum i od lat nie reagował na słowa i gesty. Nie mogłem w to uwierzyć. Mocno złapałem go za ramiona, spojrzałem głęboko w oczy i przedstawiłem się. Łzy napłynęły mi do oczu. Sasai nie odpowiadał. Oczy miał puste i pozbawione śladu jakichkolwiek emocji. To ja Saejima! – wykrzyczałem i zacząłem przepraszać. Kwiaciarz próbował mnie uspokoić, gdy nagle Sasai zaczął literować moje nazwisko. W pustej skorupie z ciała zatlił się na sekundę dawny duch.

Bolesne spotkanie przyniosło mi pierwszą z wyczekiwanych odpowiedzi. Dorzuciło też kilka kolejnych pytań. Tylko jedna osoba znała wszystkie szczegóły i mogła rozjaśnić sytuację. Pozostało mi odnaleźć Majimę i zapytać go o nieobecność podczas zamachu w 1985 roku. Zdradził? Stchórzył? Musiałem usłyszeć od niego powód, dla którego wtedy zostałem sam.

Yakuza 4 to mój pierwszy kontakt z ukochaną przez wielu serią, którą niektórzy niepotrzebnie próbują porównywać z GTA. Wystarczy jednak kilka chwil, by przekonać się, że to zupełnie inny styl opowieści i zabawy. Na blogu znajdziecie moje regularne relacje z postępów i przemyślenia dotyczące gry, spisane w formie opowiadania. A jeśli podoba Ci się to, co robię, dołącz do grona Towarzyszów – polub Gralingrad na Facebooku/Twitterze. Możesz też wspomóc stronę na Patronite.

<—- Poprzedni odcinek  Następny odcinek —->

<— Pierwszy odcinek

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.