Włosi w Europie #9: Baty od BATE i rehabilitacja Italii

Źródło: skysports.com

Źródło: skysports.com

Reprezentanci Serie A w drugiej kolejce fazy grupowej europejskich pucharów wydawali się być w korzystnej sytuacji. Przynajmniej cztery z zespołów można było uznać za faworyta meczu, więc szanse na dobre wyniki były spore. Większość jedenastek podołała wyzwaniu, choć nie obeszło się bez jednej sensacji.

Gorzej Włosi zacząć drugiej rundy spotkań nie mogli. Roma tylko w teorii wyszła na boisko w pierwszej połowie wyjazdowego meczu z BATE Borysów, w praktyce myślami zostając gdzieś w szatni lub jeszcze na lotnisku. Efekt było widać, 0:3 do przerwy robiło porażające wrażenie. W drugiej części spotkania ekipa Rudiego Garcii wzięła się do pracy i zaczęła gonić wynik, ale czasu na coś więcej niż 2:3 nie starczyło. Tym samym Giallorossi są w fatalnej sytuacji w grupie i będą musieli naprawdę wspiąć się na wyżyny, by z niej awansować.

Dalej na szczęście było już tylko lepiej. W środę kunszt pokazał Juventus, który bez większych kłopotów pokonał pogrążoną w podobnym mu kryzysie Sevillę. Na boisku goście pokazali nie wiele, Stara Dama za to przypomniała kibicom, dlaczego dotarła do finału poprzedniej edycji. To dobry prognostyk na przyszłość dla kibiców klubu z Turynu. Fanów Serie A musi z kolei cieszyć, że Juventus po dwóch meczach z trudnymi rywalami ma na koncie komplet punktów. Grupa śmierci na razie nie jest dla ekipy Allegriego taka straszna.

Czwartek upłynął fanom Serie A pod znakiem batalii Lazio, Napoli i Fiorentiny w Lidze Europy. Teoretycznie najtrudniejsze zadanie czekało Biancocelestich i na Stadio Olimpico się to potwierdziło. Po zaciętym boju wygrali oni z Saint-Etienne 3:2, wykorzystując fakt, że Zieloni kończyli spotkanie w dziewiątkę. Martwić może jednak, że Lazio przy wyniku 3:1, mając na boisku dwóch zawodników więcej, dało jeszcze gościom nadzieje, tracąc głupiego gola. Na tym poziomie takich błędów się nie robi.

https://www.youtube.com/watch?v=FEonBkp1s14

Kłopotów w swoich spotkaniach nie miały natomiast jedenastki Napoli i Fiorentiny. Pierwsi gładko ograli Legię w Warszawie 2:0, a symbolem różnicy klas był gol Gonzalo Higuaina. Argentyńczyk potrzebował kilku chwil, by pokazać gospodarzom miejsce w szeregu i wpisać się na listę strzelców. Viola z kolei rozgromiła na wyjeździe 4:0 Belenenses, wysyłając czytelny sygnał, że Ligi Europy nie odpuszcza. Miłośnicy Serie A mogą się z tego tylko cieszyć.

Solidne występy czterech włoskich drużyn oznaczają, że przy utrzymaniu obecnej formy Serie A wyprzedzi Premier League w klasyfikacji europejskich rozgrywek. To z kolei oznaczało będzie, że Półwysep Apeniński odzyska czwarte miejsce w Lidze Mistrzów. Dobre czasy dla ligi włoskiej wracają?

Może Ci się również spodoba

2 komentarze

  1. Futbolmaniak napisał(a):

    Drużyny z Premier League się ostatnio kompromitują w Europie. Zachowują się tak, jak stereotypowi Brytyjczycy, którzy nie szanują tego, co z Kontynentu pochodzi. Mają gdzieś Champions League, liczy się tylko ich liga. Bajecznie przepłacona, na razie ciągle pnąca się w górę, ale brutalny upadek może nastąpić zupełnie niespodziewanie. Np. od utraty jednego miejsca w Lidze Mistrzów na rzecz Włochów:)

    • Brucevsky napisał(a):

      Utrata jednego miejsca w Lidze Mistrzów może ich bardzo zaboleć i otrzeźwić. Pytanie, czy wtedy nie będzie już za późno? Primera Division i Bundesliga odjechały w rankingu, pozostałoby wyprzedzić znowu Serie A, co niekoniecznie musi być łatwe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *