Resident Evil 2 #2: Komisariat opanowany przez trupy

Nazywam się Leon S. Kennedy. Jestem policjantem. Pod koniec września 1998 roku znalazłem się w samym centrum koszmaru, który rozegrał się w Racoon City. Oto moja historia.

Walka o przetrwanie

Ostrożnie zbliżyłem się w kierunku biurka i włączonego monitora. Echo niosło każdy mój krok, jakby samo próbując dać znać wszystkim wokół, że pojawiłem się już w komisariacie. Okazało się, że komputer ma uruchomioną aplikację, która kontroluje elektroniczne zamki w drzwiach. Komunikat informował, że oba przejścia są zamknięte. Jak je odblokować? Nadal powstrzymywałem się przed głośnym wołaniem kogokolwiek. Coś podpowiadało mi, że to nie jest najlepszy pomysł. Ruszyłem w kierunku najbliższych drzwi. Były otwarte. Jak tylko stanąłem w progu, moim oczom ukazał się zdemolowany pokój. Oparty plecami o ścianę siedział czarnoskóry funkcjonariusz. Podniósł głowę i spojrzał na mnie. Chciał coś powiedzieć, ale zdołał tylko głośno zakasłać, plując krwią. Podbiegłem do niego i doznałem szoku, widząc ciężkie obrażenia na korpusie.

Kim jesteś? – zapytał.

Leon S. Kennedy…

A, nowy. Wybacz, ale twoje przyjęcie powitalne zostało odwołane – gorzko zażartował.

Co tu się wydarzyło?

Nie ma czasu na wyjaśnienia. Musisz ocalić pozostałych żyjących. Tu masz kartę, którą odblokujesz zamki w komputerze.

Ale co z tobą?!

Dla mnie nie ma już ratunku. Szybko!

Ale…

Ruszaj! – krzycząc, ostatkiem sił podniósł trzymany w ręce pistolet i wycelował we mnie

Dobra, ale wracam po ciebie – rzuciłem.

Wyszedłem z pokoju. Sekundę później usłyszałem trzask zamka. Do dzisiaj nie wiem, jak on to zrobił, bo chwilę wcześniej ledwo siedział, a od drzwi dzieliły go ze cztery metry. Poruszyłem klamką, by się upewnić, że zamknął. Następnie ruszyłem do komputera i odblokowałem sobie drogę do dalszej części posterunku. Niedawna rozmowa nie dawała mi spokoju i wskazywała, że wydarzyło się tutaj coś złego. Wierzyłem jednak jeszcze, że drzwi okazały się wystarczającą blokadą dla żywych trupów i za nimi ukrywali się ocalali. Że byli tam jeszcze jacyś inni policjanci.

Swoje kroki skierowałem w stronę drzwi bliżej frontu. W korytarzu za nimi błyskawicznie ruszyła na mnie zgraja przemienionych w zombi gliniarzy. Nie miałem z nimi szans uzbrojony tylko w pistolet, więc biegiem dopadłem do wejścia obok. Nie zdążyłem nawet ich domknąć. W środku też czekali nieumarli. Odwróciłem się i popędziłem z powrotem do recepcji nim monstra odcięły mi drogę ucieczki i pozbawiły życia. Czułem się, jak bohater horroru. Jakby ktoś umieścił mnie w najczarniejszym koszmarze. Jako policjant nie mogłem jednak w takim momencie spanikować lub załamać się. Ruszyłem w kierunku drzwi po drugiej stronie.

Przywitała mnie cisza i ciemność. Za oknami panował już mrok. Wokół komisariatu było ciemno i pewnie każdy, kto podjął desperacką próbę ucieczki oknem błyskawicznie wpadł w ręce czyhających tam bestii. Ostrożnie minąłem zakręt, spoglądając jeszcze na uszkodzony mechanizm na ścianie. Ktoś wyrwał kabel i przerwał dopływ energii. Przede mną leżały zwłoki policjanta w do niedawna białej koszuli, którą obecnie pokrywały sporej wielkości plamy krwi. Z sufitu coś kapało. Podszedłem krok bliżej i dopiero wtedy spostrzegłem, że coś tam jest i pełznie w moją stronę. Za moment w świetle pokazała się dziwna bestia. Z mózgiem na wierzchu, długim językiem, ostrymi szponami i kłami, które spokojnie byłyby w stanie przegryźć ludzkie kości. Zeskoczyła na podłogę i zacharczała. Miałem wrażenie, że patrzy mi prosto w oczy. Nie wiem jak, ale zdołałem zrobić unik, gdy zaatakowała. Rzuciłem się do drzwi za nią, ale była niezwykle szybka i złapała mnie, gdy sięgałem po klamkę. Poczułem, jak ostre pazury przejeżdżają mi po plecach. Wpadłem za drzwi i zamknąłem je za sobą. Oniemiały trzymałem jeszcze przez kilka sekund klamkę, głośno dysząc. Miałem szczęście, że za mną nie było żadnego innego potwora, który wykorzystałby okazję.

Strzępki informacji

Nigdy nie zapomnę bólu, który wtedy czułem. Plecy piekły mnie okrutnie. Czułem ciepło. Byłem przerażony, bo w tym stanie nie miałem szans utrzymać się przy życiu, a co gorsza w każdej chwili mogłem stracić przytomność. Wąskim korytarzem, w którym okna ktoś desperacko zastawił łóżkiem i zabił deskami, przesuwałem się powoli do przodu. Modliłem się, żeby za każdym kolejnym rogiem nie czyhał na mnie zombi. Ostrożnie otworzyłem duże drzwi, które jak się okazało prowadziły do sali odpraw. To był śmietnik. Wszędzie walały się papiery, krzesła były chaotycznie rozstawione po całym pomieszczeniu. Na bocznych szafkach stały kubki z niedopitą kawą oraz popielniczki z resztkami papierosów. Nie miałem sił, by nawet choćby lekko przeszukać pomieszczenie i pamiętam, że tylko przerzuciłem papiery przy podeście. Na zapleczu znalazłem kominek z dziwnym obrazem i paczkę amunicji. Już miałem wychodzić, gdy kątem oka dostrzegłem charakterystyczną teczkę. Okazała się raportem spisywanym podczas ostatnich dni na posterunku. To był chaos. Z relacji wynikało, że brakowało tam planu, by móc właściwie przygotować się na nadchodzące wydarzenia. I jeszcze te dziwne rozkazy. W głowie dudniły mi pytania bez odpowiedzi. Liczyłem, że znajdę choć jedną żywą osobę, która opowie mi coś więcej o wydarzeniach w Racoon City. Marzyłem, żeby spotkać choć jednego ocalałego.

W kolejnych pokojach i korytarzach czekały jednak tylko trupy. Oddychające, poruszające się, pojękujące i na dodatek próbujące zabić każdego żywego człowieka w okolicy. Pamiętam tylko, że resztkami sił dotarłem do ciemni. Znalazłem wcześniej zieloną roślinę, która słyszałem, że potrafi uśmierzyć ból i rzekomo przyspieszyć regenerację ran. Nie ryzykowałem niczym. Zjadłem trzy liście i oparty plecami o biurko, zasnąłem.

Resident Evil 2 to kultowy survival-horror, który na stałe zapisały się w pamięci nie tylko fanów gatunku, ale wszystkich miłośników gier. Na początek 2019 roku planowany jest dopracowany remake na nowe konsole i komputery. Chcąc się właściwie przygotować na powrót do Racoon City, postanowiłem raz jeszcze przeżyć historię Leona i Claire, a przy okazji opowiedzieć Wam o niej na blogu.

Obserwuj profile Gralingradu na Facebooku/Twitterze/YouTube, by nie minąć żadnych ciekawych treści i dołączyć do jedynej takiej społeczności! A jeśli podobają Ci się moje opowiadania i kariery – możesz też wesprzeć mnie na Patronite.

<—- Poprzedni odcinek

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.