Gralingrad Blog

0

Red Steel #9: W świecie finansjery

Wróciłem do baru Harry’ego wycieńczony po grze Tetsuo. Przyjąłem podziękowania od zleceniodawcy, który z podziwem patrzył na mój wyczyn, po czym ruszyłem w stronę wyjścia. Zaczepił mnie od początku nieprzychylnie patrzący na moją obecność młody Japończyk w szarym garniturze. W głosie wybrzmiewała pretensja.

0

Resident Evil 2 #4: Zniszczony śmigłowiec

Nazywam się Leon S. Kennedy. We wrześniu 1998 roku rozpocząłem służbę w Racoon City Police Departament, stając się świadkiem upadku całego miasta w ledwie kilkanaście godzin. Oto moje wspomnienia.

0

Moja kariera w FM 2016 #105: Tragikomiczna jesień

Powiedziałem sobie kilka tygodni temu, że dam jeszcze kilka szans Jungowi i Muratoviciowi, ale jakoś nie byłem w stanie się przełamać. Każdy kojarzył się z boiskową niemocą. Na domiar złego dla obu snajperów, ich bezpośredni konkurenci wcale nie zamierzali obniżać poprzeczki.

2

Red Steel #8: Psychodeliczne króliki i baletnice

Harry był skonsternowany. Wyglądał nawet na lekko przerażonego, gdy kończyłem spotkanie z czwórką przedstawicieli klanu wspierającego Sato. To potężni i niebezpieczni ludzie – wyszeptał – mam nadzieję, że wiesz co robisz. Wiedziałem. Jedyną szansą na odzyskanie Miyu było pokonanie Tokaia, a tego dokonać mogłem tylko, odbierając mu wpływy. Dopiero, gdy osłabię jego pozycję, będę w stanie ruszyć do ataku. 

0

Resident Evil 2 #3: Labirynt grozy

Nazywam się Leon S. Kennedy. Jestem policjantem. Pod koniec września 1998 roku trafiłem do Racoon City, miasta trawionego przez tajemniczą zarazę. Oto moja historia.

0

Moja kariera w FM 2016 #104: Kat Rafinha i rywal Cocu

Liga francuska słynie z wyrównanego poziomu i niespodzianek, ale chciałem w tym sezonie uniknąć sytuacji, w której przed wyjazdami na stadiony średniaków obawiam się o wynik. Niestety forma Paris FC nie pozwalała spokojnie szykować formy na kolejne spotkania w europejskich pucharach. Trzeba było solidnie przepracować okres nawet przed potyczką z Lorient.

0

Red Steel #7: Sortownia w płomieniach

Spośród dziesiątek różnego typu biznesów, Ryuichi musiał akurat zająć się odpadami. Działalnością cuchnącą i brudną. Idealną, by odrzucać kontrolerów i funkcjonariuszy. Ja niestety ze swojego prywatnego śledztwa zrezygnować nie mogłem, więc właśnie siedziałem w jednym z metalowych wózków na stosie odrażających materiałów do spalenia, czekając aż przewiezie mnie bezpiecznie do innej części zakładu. Wokół biegali spanikowani ludzie gangstera, sprawdzając ciała zastrzelonych wcześniej przeze mnie...